Ach, Harry, musimy po omacku brnąć przez tyle błota i absurdu, aby się dostać do domu! Nie mamy nikogo, kto by nas prowadził, naszym jedynym przewodnikiem jest nostalgia. Hermann Hesse, Wilk stepowy
Blog > Komentarze do wpisu

Uczucie - sens życia czy siła destrukcyjna?

Dzisiejszy wpis różni się od poprzedniego, ale zależało mi na tym, aby ukazać pewną historię z konkretnej perspektywy. Jeżeli więc oczekujesz gorącej sceny miłosnej czy  wybujałych dialogów - zapewniam - w tej historii tego nie znajdziesz.

Podczas tych wakacji Anna w końcu czuła, że żyje. Poznała chłopaka, spędzała z nim dużo wolnego czasu i odkrywała nowe uroki życia (Rafał był bowiem jej pierwszym facetem).  Niestety relacja ta nie miała żadnej przyszłości - nie tylko dlatego, że dziewczyna musiała wyjechać na studia do innego miasta, ale również dlatego, że znała  hierarchię wartości młodzieńca. Wiedziała, że chłopak nie byłby w stanie się dla niej poświęcić - w końcu świat stał przed nim otworem. Rafał pochodził z bardzo dobrej rodziny - jego ojciec zajmował   wysokie stanowisko w pracy, a on  -syn (jak to często w takich rodzinach bywa) - kontynuował rodzinną tradycję. Pomimo tego, że Anna darzyła go ogromnym uczuciem,  nie powiedziała mu o tym. Nie zrozumiałby ... Dla niego  w życiu liczyły się tylko sława i pieniądze. Chłopak ten miał wiele wad, ale imponował jej. Podobało jej się w nim wszystko. To, w jaki sposób się wypowiadał, jak racjonalnie tłumaczył  swoje poglądy, był zabawny i miał dystans do siebie.
Gdy nadszedł czas rozstania, żadne z nich nad tym nie ubolewało (albo raczej nie chciało tego pokazać). Anna wyjechała na studia do innego miasta, a Rafał planował przeprowadzić się na drugi koniec Polski.  Niebawem jednak okazało się, że chłopak objął stanowisko tam, gdzie zamieszkała. Znowu wszystko zaczęło się od nowa. Mieli ze sobą kontakt jeszcze przez ponad pół roku. Pisali codziennie, od czasu do czasu spotykali się i każde z nich opowiadało o swoim aktualnym życiu. Anna wiedziała, że utrzymywanie relacji z byłym chłopakiem na takich zasadach pogorszyło tylko sprawę. Jak można się do cholery przyjaźnić z osobą, w której jest się po uszy zakochanym? Ale ona ciągle miała jeszcze nadzieję, łudziła się, że… TO jeszcze wróci, że ... ON poczeka.

 Wtedy poznał JĄ – dziewczynę, którą nazywał ideałem. Czy Anna czuła, że go straci?  Szczerze mówiąc – absolutnie nie. Rafał ciągle jeszcze codziennie do niej dzwonił, opowiadał o pracy, nowym mieszkaniu i wydarzeniach z poprzednich nocy (tak - Anna wysłuchiwała tego z pozornym spokojem). Nigdy jednak nie pytał co u niej. Podczas ostatniej rozmowy dziewczyna strasznie chorowała. Jak myślicie? Czy zapytał o jej samopoczucie? Hmmm… Wtedy pierwszy raz zwątpiła. W końcu zrozumiała, że Rafał traktuje ją jak dobrą koleżankę, przy której może się wygadać. Ale nadzieja została. Została do momentu, w którym jej przyjaciel podczas jednej z imprez (Anna miała wtedy dość burzliwy okres w życiu i już najprawdopodobniej spała) wysłał do Rafała wiadomość z miłosnym wyznaniem. Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź. Z wiadomości wynikało, że najlepiej będzie, jeśli dziewczyna zapomni i ułoży sobie życie na nowo.  W tamtym momencie zawalił się jej świat. Anna praktycznie nie wychodziła z łóżka, nie jadła, nie chciała z nikim rozmawiać i ciągle płakała. Przyjaciel, który wysłał tę wiadomość – wtedy jeszcze jej współlokator - przepraszał ją  i tłumaczył, że w końcu wie, na czym stoi. Annie jednak nie poprawiało to nastroju. Po trzech dniach znalazła motywację, aby podnieść się z łóżka (dziewczyna była wolontariuszką, a nadszedł dzień, w którym powinna odwiedzić swojego podopiecznego). To był jej najgorszy okres w życiu.  Pogodzenie się z  utratą Rafała trwało dwa lata. Nie pomagało nic. Jednego dnia go nienawidziła, następnego kochała. Niejednokrotnie wydzwaniała do niego w nocy i pisała wiadomości (najczęściej w stanie upojenia alkoholowego). W pewnym monecie przestała chodzić na uczelnię. Liczyło się dla niej tylko imprezowanie. Upijała się do nieprzytomności. Chyba częściej nocowała na dywanie w łazience niż we własnym łóżku. Każdego ranka czuła się okropnie. Było jej wstyd. Wiedziała, że robi źle, że jej pozorne szczęście trwa tylko chwile, a w rzeczywistości jest coraz bardziej sfrustrowana. Maszyną napędową Anny był jej współlokator. Każdego dnia przygotowywał jej ubrania, malował ją i manipulował nią. Miała wtedy ogromne szczęście. Dlaczego? Ponieważ mieszkała również z dziewczyną, która ją obudziła.

Pewnego wieczoru (podczas którego Anna wyjątkowo została w domu) jej współlokatorka poprosiła  o rozmowę. Nie była to jedna z najprzyjemniejszych rozmów -  obie wtedy płakały.  Słowa „Spójrz, co robisz ze swoim życiem. Jesteś szczęśliwa? Chcesz stracić wszystko, na co tak długo pracowałaś?” trafiały do Anny powoli i dotkliwie. Nie spała potem w nocy. Nie mogła. Nazajutrz wybrała się do kościoła (był to okres krótko przed Bożym Narodzeniem) – liczyła na pomoc. Czy ją otrzymała?  Poszła do spowiedzi (ze zdecydowanie innym podejściem niż zazwyczaj). Nie była to sucha nic nieznacząca regułka. Dziewczyna zaczęła po prostu opowiadać o wydarzeniach, które działy się w tamtym momencie, pytała, prosiła o pomoc i wyznała, że już tak dłużej nie chce, nie chce codziennie budzić się z kacem moralnym, ale potrzebuje rady, jakiejkolwiek wskazówki. Jej rozmowa z księdzem (tak - wiem, jak to brzmi) trwała wtedy około godziny. Nie będę opisywać tutaj dokładnie rzeczy, które usłyszała, ale po tym spotkaniu odcięła się od swojego PRZYJACIELA - współlokatora. Od tej pory się z nim nie spotkała. Uporała się również z niezamkniętym dotychczas rozdziałem. Wysłała  „pożegnalny e-mail” do swojego byłego chłopaka i nigdy więcej nie próbowała się z nim skontaktować.
Anna przekonała się również,  że czasem Ci, którzy mają czelność nazywać się naszymi przyjaciółmi, nie mają względem nas dobrych intencji; czekają tylko na nasze potknięcie i w ten sposób dowartościowują siebie.



"Been waiting at these crossroads, forever and a day, on a guy to buy my soul" - The pretty Reckless - Take me down

 

czwartek, 12 stycznia 2017, juta22

Polecane wpisy